Blog studentów dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Opolskim o multimediach w PR i reklamie
poniedziałek, 22 maja 2017
Młodzieżowy dział marketingu Fanty
Sprite i orzeźwienie
Najlepsza reklama!
Ambasador marki - warto zainwestować?
BuzzFeed, królewski content. Cz. II
Zacznijmy od początku. Jak dowiedziałam się o BuzzFeed?
Poniedziałek. Tak bardzo nielubiany dzień tygodnia przez większość populacji. Mój wtedy także nie był idealny. Cały dzień na uczelni, powrót do domu o 20, a po drodze dopadła mnie ulewa. Zima, więc na dworze ciemno od dawna.. Wracam, szybka kąpiel i nadchodzi upragniony i wyczekany odpoczynek. Niestety, za późno by włączyć film, ale za wcześnie, żeby pójść spać. Co teraz? Z pomocą przychodzi przez wszystkich lubiane YouTube. Klikam w jeden z filmów na stronie głównej, jednym okiem oglądam, drugim szukam lepszego zajęcia na wieczór. Automatycznie włączył mi się kolejny filmik z listy, niestety, równie nieciekawy. Z prawej strony w proponowanych filmach widzę zachęcający już tytuł: "15 absurdalnie słodkich zwierzęcych kichnięć".
Jak macie trochę wolnego czasu, nudzi Wam się albo jeśli chcecie wiedzieć jakim rodzajem tosta z awokado jesteście, to z łatwością możecie to sprawdzić na stronie BuzzFeed. Poza rozrywką są też newsy ze świata i jestem pewna, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Redaktorzy z kamerki internetowej
Tygodnik, którego redaktorem naczelnym jest Piotr Lisicki, ukazuje się w każdy poniedziałek i zawiera opinie publicystów i ekspertów na tematy, które najbardziej rozpalają opinię publiczną.
Po zamknięciu każdego z numerów na profilach społecznościowych czasopismo wypuszcza krótką reklamę w formie nagrania wideo. Takie klipy służą za zapowiedź tego, co czytelnik będzie mógł znaleźć w najnowszym wydaniu tygodnika.
W krótkich i niekosztujących nic filmikach występują najbardziej rozpoznawalni publicyści pracujący w redakcji czasopisma, jak chociażby Rafał Ziemkiewicz czy Cezary Gmyz, zachęcający, by zakupić nowy numer tygodnika.
Filmy te są dosyć amatorskie, czasem realizowane nawet za pomocą kamerki internetowej w domu dziennikarza, który poleca numer. Jednak być może w tym tkwi siła takich nagrań? Czytelnik może poczuć więź ze swoim ulubionym publicystą, którego może nie tylko czytać, ale też i pooglądać w warunkach domowych czy redakcyjnych.
Jak myślicie, czy taki sposób realizacji wzmacnia, czy osłabia wizerunek czasopisma?
Prosto i efektywnie? Da się!
Drugą reklamą, która zachwyca pomysłem i prostotą w realizacji jest billboard Centrum Fitness. Kolejny przykład, jak nie używając mnóstwa kolorów i wielu elementów można stworzyć coś, co przykuje uwagę każdego. Wystarczyło lekko billboard przechylić, by ukazać "ciężar" większych rozmiarów mężczyzny i już powstała ciekawa reklama z poczuciem humoru, która na dodatek jest adekwatna do miejsca, które reklamuje.
Ostatnim przykładem, lecz nie najgorszym z całej trójki, jest billboard o elektryczności. Po raz kolejny tylko dwa kolory, białe tło. Hasło nawołujące do używania elektryczności mądrze i ze wszystkich dostępnych reflektorów - działający tylko jeden, ten, który oświetla napis z prawej strony. Czyż nie jest to genialny pomysł, który współpracuje z ideą widniejącą na billboardzie?
Trzy przedstawione przykłady to tylko część reklam tego typu, które można znaleźć w internecie. Mało, nie zawsze znaczy źle. Prosto, nie zawsze znaczy mdło. W takich przypadkach mało i prosto = efektywnie i z pomysłem.
#InstaKonkurs, czyli reklama dźwignią handlu
Lata temu, za czasów kiedy byłam jeszcze dzieckiem, pamiętam, że główną formą takich konkursów była poczta, a o akcjach mama, ciotki i sąsiadki dowiadywały się z gazet. "Zrób zdjęcie z..", "Napisz krótko o..", a w końcu "Rozwiązanie krzyżówki wraz z numerem wybranej nagrody prześlij na adres..". Tak kiedyś wyglądały konkursy.
Z biegiem lat i rozwojem technologii każda firma, która pragnie rozgłosu poprzez formę na przykład konkursu, zmuszona jest do "pójścia z duchem czasu", dostosowania swojej oferty do trybu życia odbiorców. Nasze społeczeństwo czyta coraz mniej gazet, a co za tym idzie, korzystanie z portali społecznościowych stało się czymś na wzór codziennie powtarzanej mantry. Nałogowo sprawdzane są konta na Facebook'u, Snapchat czy na Instagramie. Na tych portalach najwięcej się dzieje, dlatego też tam firmy kierują swoje reklamy.
Bohaterem mojego wpisu będzie Instagram. Wiele firm jako formę reklamy w tym serwisie przyjęło konkursy. Popularna tam nazwa to tzw. "rozdanie". Założenie jest proste i bardzo podobne do tego sprzed lat. Chcesz wygrać? Udostępnij. Raz jest to post konkursowy zamieszony na profilu firmy, innym razem trzeba wykazać się małą dozą kreatywności i samemu wymyślić kompozycję zdjęcia. W tym drugim przypadku należy oczywiście firmę oznaczyć na zdjęciu, dodatkowo w jego opisie oraz w #hasztagach. Wszystkie te zabiegi mają na celu oczywiście reklamę i rozsławienie firmy oraz ich produktów. Z punktu widzenia firmy. Z punktu widzenia biorących udział liczy się ilość lajków czy ogólnego poparcia dla właśnie ICH zdjęcia. Tylko po to, by dostać coś za darmo.
Nie ważne jak, ważne, że działa, prawda? Reklama niesamowita, na dodatek głównie w grupie docelowych odbiorców, a nawet wśród tych nie docelowych. Doskonale bowiem wiemy, że nawet jeśli nie zostanie się zwycięzcą, a produkty nas zainteresują, to najprawdopodobniej i tak zakup zostanie dokonany, a firma zyska ogromną sprzedaż i poszerzy grono odbiorców.
Przyznam się szczerze, że i ja dałam się "złapać" i kilka razy udostępniłam konkursowy post. A Wy jakie macie zdanie? Braliście/bierzecie udział w tego typu konkursach?
Seriale dla reklamy
Obecnie rynek reklamy jest pełen różnorakich spotów, można powiedzieć, że dochodzi do przesytu. Dlatego dość ciekawym rozwiązaniem okazuje się umieszczanie produktów w serialach czy filmach. Z własnych doświadczeń muszę przyznać, że taka forma reklamy jest dość skuteczna. Zwykle nie skupiamy się na przerwie reklamowej, wychodzimy do łazienki, kuchni itp. Nie interesuje nas to co w danej chwili leci w telewizji. Natomiast lokowanie produktu ma tą zaletę z punktu widzenia reklamodawcy, że działa na nas podświadomie. Oglądając jakiś serial widzimy po prostu dany produkt, co działa na naszą podświadomość.
![]() |
| Źródło: http://product-placement.blog.pl/wp-content/blogs.dir/442247/files/2014/09/razowy-kwas-chlebowy.jpg |
A co Wy myślicie na ten temat? Piszcie w komentarzach.
niedziela, 21 maja 2017
Calvin Klein i Dove – ideał kobiecego piękna inaczej
W dzisiejszych czasach większość reklam skierowana jest do najmłodszego targetu. W spotach pokazywane są ideały kobiecego i męskiego piękna – smukłe, wysportowane sylwetki, ciało bez skaz, zmarszczek, siwych włosów. Społeczeństwo, zwłaszcza płeć piękna, popada przez to w coraz większe kompleksy, nie czuje się atrakcyjnie. Kilka marek, w tym Dove i Calvin Klein, w swoich spotach stara się udowodnić, że kobiety – niezależnie od wieku, kształtu sylwetki, koloru skóry są piękne a produkty reklamowane dotąd przez idealne modelki, tworzone są także z myślą o nich.
Marka kosmetyków do pielęgnacji skóry Dove – Real Beauty znana jest z tego, że kampanie reklamowe kieruje do niemal wszystkich (nie)idealnych kobiet. W spotach pokazuje panie dalekie od ideału wykreowanego w mediach, by udowodnić, że piękno kryje się w każdej z nich, pod warunkiem, że się akceptują, podobają się same sobie.
Dove rusza z nowym spotem, w którym pokazuje produkcję butelek swoich produktów odzwierciedlających wszystkie kształty kobiecego ciała. Seria limitowana opakowań wzbudziła jednak kontrowersje wśród klientek, uważających, że o ile spoty przedstawiające różne kobiety przyczyniają się do akceptacji siebie, nowe butelki na kosmetyki negatywnie działają na ich psychikę – przypominają o dającej wiele do życzenia sylwetce za każdym razem, gdy sięgają po produkt.
Znana i ciesząca się dobrą renomą marka Calvin Klein również zdecydowała się na wykorzystanie w swojej kampanii reklamowej Calvin Clein Or Nothing At All kobiet w różnym wieku. Wybór padł m.in. na znaną modelkę lat 70. – Lauren Hutton mającą 73 lata, która bez wątpienia pokazuje, że w każdym wieku można być piękną, korzystać z produktów marek, które dotąd wydawały się odpowiednie jedynie dla młodych, wręcz idealnych pań.
Uważasz, że moda na reklamowanie produktów przez kobiety uznawane w mediach za idealne przemija na dobre, czy może jest to tylko chwilowy trend? Przedstaw swoje zdanie w komentarzu.
"Super Zwierzaki", czyli dzieci się bawią, a rodzice płacą
Biedronka po raz kolejny udowodniła, że jest znakomita w wymyślaniu nowych sposobów na przyciągnięcie klientów.
Portugalska firma przeprowadziła akcję „Super Zwierzaki”, która miała charakter edukacyjny i była skierowana do dzieci. Polegała na kolekcjonowaniu kart i umieszczaniu ich w specjalnym albumie, a także na wykorzystaniu ich do zabawy przy pomocy aplikacji multimedialnej.
Dzięki niej można było dowiedzieć się wielu ciekawych informacji na temat zwierząt z całego świata i usłyszeć wydawane przez nich odgłosy. Możliwe było to jednak dopiero po uprzednim zeskanowaniu karty za pomocą tabletu czy komórki, na której zainstalowana została aplikacja.
Karty można było nabyć dokonując zakupów owoców czy warzyw za co najmniej pięć złotych. Każde pełne pięć złotych wydane w Biedronce na produkty tej kategorii oznaczało otrzymanie czterech kart.
W tym momencie można sobie postawić pytanie, czy taka kampania reklamowo-edukacyjna jest etyczna. Z jednej strony ma walor edukacyjny, ale z drugiej strony jest wymierzona w dzieci, które często mają skłonność do ostracyzmu swoich rówieśników, którzy z różnych powodów nie nadążają za trendami.
Jedno jest pewne – kampanie reklamowe skierowane do dzieci i wykorzystujące nowe technologie, w tym aplikacje multimedialne, będą powtarzane.
A jak Wy zapatrujecie się na to zjawisko?
Zygmunt Chajzer w reklamie Play
![]() |
| https://www.tabletowo.pl/wp-content/uploads/2017/01/play-karta-milion-warta.jpg |
Nowa kampania reklamowa Play będzie prowadzona w telewizji, internecie, salonach sprzedaży i jako reklama outdoorowa.
Sportowcy kontra demony - nowa reklama Pepsi
Pepsi wystartowała z nową reklamą przygotowaną na rynek arabski, udowadniając, że markę stać na zrobienie bardzo dobrego spotu, w co kilka tygodni temu zwątpili internauci po obejrzeniu poprzedniej, nienajlepszej, reklamy z Kendall Jenner.
Firma Pepsi zdecydowała się na kampanię reklamową skierowaną na rynek arabski pod hasłem Hand In Hand, We Can przygotowaną, w przeciwieństwie do spotu z Kendall , przez agencje zewnętrzne. Strzał w dziesiątkę? Bez wątpienia! Ten spot cieszy się pozytywnymi komentarzami oraz sporą liczbą wyświetleń na YouTube.
Reklama przygotowana przez dwie agencje Impact BBDO Jeddah, Glassworks Barcelona założyła wykorzystanie w spocie twarzy sześciu sportowców z Arabii Saudyjskiej oraz, dzięki szerokim możliwościom grafiki komputerowej, demonów - cyfrowych wojowników ninja, kryształowych wilków, czerwonych, magicznych kul i olbrzymiego potwora z kamienia. Wszystko po to, by, pokazując walkę sportowców z magicznymi tworami na pustyni, pokazać odbiorcom, że wspólne działanie, zaczynające się po otworzeniu puszki z napojem Pepsi przez piłkarza, prowadzi do zwycięstwa – pokonania ogromnego, kamiennego potwora.
Reklama kampanii Hand In Hand, We Can jest metaforą realnego życia. Tylko łącząc się z innymi można podejmować się niemożliwego. Pepsi oczywiście umożliwia zjednywanie sobie ludzi – jak w spocie – po otworzeniu puszki gazowanego napoju pojawia się armia piłkarzy – pomocników.
A co Ty uważasz na temat nowej reklamy Pepsi? Zagłuszy wpadkę marki sprzed kilku tygodni?
sobota, 20 maja 2017
Reklamy lodów Koral ze Zbigniewem Wodeckim wciąż będą emitowane
W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja o ciężkim stanie zdrowia znanego polskiego artysty – Zbigniewa Wodeckiego, występującego w spocie lodów Koral. Marka lodów, nie zdecydowała się jednak na wstrzymanie reklam z udziałem muzyka.
Kilka tygodni temu w telewizji, Internecie i innych środkach masowego przekazu pojawiły się spoty reklamujące markę lodów Bracia Koral – Lody Jak Dawniej z udziałem Zbigniewa Wodeckiego – ambasadora tej marki od lutego. Firma PPL Koral, po uzyskaniu informacji o stanie zdrowia gwiazdy, od razu skontaktowała się z menadżerem piosenkarza, ustalając, że kampania reklamowa nie będzie przerywana. Poprawiający się stan zdrowia twarzy marki utwierdził tylko w przekonaniu zarząd i dyrekcję firmy, życzących Panu Wodeckiemu jak najszybszego powrotu do zdrowia.
Zaistniała sytuacja spowodowała dyskusję w mediach. W sieci można odnaleźć wiele komentarzy odnoszących się do decyzji PPL Koral. Większość z nich jest pozytywna, pochwalając decyzję firmy. Spoty z obecnym ambasadorem marki wywołują pozytywne emocje u odbiorców, a ich nieprzerwana emisja jest pewnego rodzaju ukłonem w stronę artysty, który, bez wątpienia, dzięki temu czuje, że ludzie go wspierają, życzą mu powrotu do zdrowia. Niestety zarówno na profilu facebook-owym jak i na YouTube trudno jest odnaleźć wpisy i nagrania dotyczące kampanii z piosenkarzem. Bracia Koral skupili się na nowej gwieździe swoich spotów reklamowych, którą jest aktor – Maciej Musiał.
W jakich sytuacjach, Twoim zdaniem, wypada a nawet należy przerwać kampanię reklamową, w której występuje znana osoba? Podziel się swoją opinią w komentarzu.
Gra słów w reklamie
Pierwszą reklamą która kojarzy mi się z grą słów są spoty Żubra. Z resztą wiele marek piwowarskich jest znanych ze stosowania takiego zabiegu. Można powiedzieć, że tworzą swego rodzaju piwowarskie bajki. Wracając do Żubra - każde ich hasło zawarte w przekazie nawiązuje do picia piwa. Pewnie każdy z nas słyszał chociaż raz „Żubr czeka na polanie”, „Dobrze wpaść na Żubra”, „Dobrze posiedzieć przy Żubrze”, czy „Kolej na Żubra”. Warto podkreślić, że wszystkie spoty są utrzymane w charakterze przyrodniczym i wzbudzają uśmiech na twarzy, dzięki czemu ogląda się je z zaciekawieniem.
Jak wiadomo, nie można reklamować alkoholi wysokoprocentowych. Sprytnie z sytuacji wyszli niegdyś producenci wódki Bols. Użyli oni w swoim spocie sformułowania „łódka Bols”, jako że brzmi bardzo podobnie do słowa „wódka”. Mimo tego, że „wódka” nie pojawiła się ani razu, to powtarzane hasło podpowiadało interpretację.
Nie tylko branża alkoholowa lubuje się w grze słowem. Także firma Toffifee promuje swój produkt hasłem „Zabawa tkwi w Toffifee”. Takie rymujące się hasło od razu zapada w pamięć i na pewno nie przejdziemy obok niego obojętnie.
A Wy znacie jakieś podobne hasła? Dajcie znać w komentarzu.
piątek, 19 maja 2017
Reklamy Super Bowl – zabawnie, kreatywnie i z rozmachem
Super Bowl to jedno z największych wydarzeń w amerykańskiej telewizji. Przyciąga przed ekrany telewizorów ponad 100 milionów widzów w samej Ameryce. Reklamy, które są emitowane podczas tego event-u są chętnie oglądane. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta! – Są kreatywne, zabawne i realizowane z rozmachem.
Wszystkie reklamy, które pojawiają się podczas sportowych zmagań najlepszych drużyn trwają łącznie godzinę czasu. Z punktu widzenia przeciętnego Polaka – bardzo długo, co wynika z faktu, że przerwy reklamowe trwają od kilku do nawet kilkunastu minut (Polsat, TVN)- zarówno między poszczególnymi programami, jak w ich trakcie. Zapewne inaczej byłyby one przyjmowane, gdyby były tak ciekawe, jak te emitowane poza granicami kraju (przykładów kilka w filmiku), a także gdyby było ich zdecydowanie mniej.
Mówiąc o reklamie podczas takiego wydarzenia nie można pominąć kwestii finansowych. Czas antenowy podczas emisji programów interesujących z punktu widzenia odbiorców, jest bardzo wysoki. Podczas Super Bowl 2017 wynosił on… 5 milionów dolarów za 30 sekund spotu! Jest to bez wątpienia ogromna inwestycja dla marek chcących pokazać się ponad 100 milionowej publiczności, ale właśnie dlatego jest opłacalna.
Hyundai, Persil, Evony, Budweiser, Skittles, Intel, Old Spice to jedne z wielu przykładów firm, którym kilkumilionowa opłata za czas antenowy podczas Super Bowl 2017 nie sprawiła problemu. Amerykanie dzięki nim mogli się rozerwać, bo zdecydowana większość reklam zaskakiwała i bawiła. Oto kilka z nich:
Która z reklam, Twoim zdaniem, jest najlepsza? Napisz w komentarzu :)
Piotr Żyła w pirackiej odsłonie dla Multikina
H&M zaprasza gwiazdy polskiej muzyki do serii koncertów
Nieetyczny McDonald's
czwartek, 18 maja 2017
"Popis" sieci McDonald's
![]() |
| Źródło: http://www.missionmeasurement.com/wp-content/uploads/2015/11/mcdonalds.jpg |
Reklama wywołała oburzenie, gdyż wykorzystuje element żałoby. Bohaterami spotu są młody chłopiec i jego matka. Podczas spaceru syn wypytuje o swojego ojca, o którym nie ma żadnych wspomnień. Z opowiadań matki wynika, że nie jest on w niczym podobny do taty. Kiedy wchodzą do McDonald’s na stoliku pojawia się kanapka Filet-o-fish, którą zjada chłopiec. Matka mówi mu wtedy, że była to ulubiona kanapka ojca.
Internauci oraz społeczeństwo brytyjskie uważa, że reklama jest obraźliwa i chyba mają rację, a najbardziej poruszyła ich ostatni scena, która sugerują, że ta kanapka pozwala chłopcu przetrwać żałobę. Wykorzystanie ludzkiej tragedii i przykrych emocji do wypromowania swoich produktów jest zdecydowanie nie na miejscu. Takim działaniem siec McDonald’s naraziła się także na powstanie rys na wizerunku marki.
Według McDonald’s reklama miała podkreślić rolę jaką ta sieć restauracji odgrywa w tych lepszych i gorszych chwilach swoich klientów.
A czy Was również oburzyła ta reklama? Piszcie w komentarzach.





















