Świat z dnia na dzień zmienia się i rozwija. Identycznie jest z reklamą, szczególnie tą telewizyjną. Coraz częściej firmy odchodzą od zwykłych spotów reklamowych i idą w kierunku „product placement”, czyli lokowania produktów.
Obecnie rynek reklamy jest pełen różnorakich spotów, można powiedzieć, że dochodzi do przesytu. Dlatego dość ciekawym rozwiązaniem okazuje się umieszczanie produktów w serialach czy filmach. Z własnych doświadczeń muszę przyznać, że taka forma reklamy jest dość skuteczna. Zwykle nie skupiamy się na przerwie reklamowej, wychodzimy do łazienki, kuchni itp. Nie interesuje nas to co w danej chwili leci w telewizji. Natomiast lokowanie produktu ma tą zaletę z punktu widzenia reklamodawcy, że działa na nas podświadomie. Oglądając jakiś serial widzimy po prostu dany produkt, co działa na naszą podświadomość.
Na pewno każdy z nas widział choć raz serial „Rodzinka.pl”. W tej przykładowej produkcji reklamowano m.in. samochody Dacia, sieć sklepów Alma, czy napój „Kwas chlebowy”. I właśnie…oglądając któryś z kolei odcinek i widząc jak bohaterowie piją tenże kwas naszła mnie myśl, że może by tak kupić i spróbować. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, nie była potrzebna żadna specjalna reklama, wystarczyło tylko umieścić produkt w serialu.
Taka forma reklamy jest jak najbardziej do przyjęcia, jeśli jest to robione z głową. Jeśli natomiast w serialu najważniejsze jest pokazanie produktu i w sposób nachalny i natrętny jest nam to przedstawiane zaczynamy się irytować. Mnie osobiście lokowanie produktu w produkcjach filmowych czy serialowych, jako forma reklamy nie przeszkadza, bo wtedy to wszystko wygląda mniej sztucznie, naturalnie. Oczywiście warunkiem jest rozsądny sposób umieszczenia danego produktu w serialu.
A co Wy myślicie na ten temat? Piszcie w komentarzach.
Product Placement, to zjawisko dość popularne w telewizji. Zwłaszcza jeżeli mówimy o Polsce. Jednak jest medium, które jest całkiem niepozorne w tej kwestii. Mowa oczywiście o grach komputerowych. Jest to trochę problematyczne medium, ze względu na skuteczność promocji. Tak jak w filmach zrozumiałe jest pojawianie się rzeczywiście istniejących produktów w rzeczywistym świecie, tak trochę często przenieść reklamę produktów w świecie nierealnym lub będącym alternatywą. Oto małe zestawienie product placement'u w grach komputerowych:
Źródło: madrobot.co.za
Początkowo byłem zaskoczony widząc baterie "Energizer" w grze "Alan Wake". Osoby zaznajomione z produkcją wiedzą, że baterie są podstawą by przetrwać w grze. Sam product placement prezentował się naprawdę nieźle- jeżeli baterie mają ci ocalić życie, niech będą to energizery. Problem w tym, że owe baterie w grze rozładowywały się bardzo szybko, przez co często gracz znajdywał się w nieciekawej sytuacji... nie robi to dobrego wrażenia o firmie.
Źródło: blogcdn.com
Kolejny przykład, tym razem ze świata polityki. Barack Obama podczas swojej kampanii prezydenckiej postawił na ciekawą formę reklamy. Było nią... umieszczanie swojego wizerunku w grach komputerowych firmy EA. Oczywiście pytanie dlaczego żaden polski gracz nie zobaczył go na swoim komputerze? To proste- sztab wyborczy obecnego prezydenta skupił się na 10 stanach USA. Stanach, które orientacyjnie nie są nastawione na żadną z dwóch partii. Trzeba przyznać, że to dobry sposób zdobywania głosów u głosujących graczy. Może nie jest to czysty product placement, a marketing polityczny, ale czy polityka nie można uznać za produkt?
Źródło: http://static.giantbomb.com/
I na sam koniec, mistrzowski product placement. Pizza Hut w grze MMO? Czemu nie. Pizzeria wystąpiła w grze "Everquest II". Nie zapychali gry swoimi reklamami- wstawili jedną. Polegała ona na tym, że gracz był w stanie zamówić pizze online, w specjalnej cenie. Genialne w swojej prostocie- nie trzeba się ruszać by zamówić jedzenie, do tego promocja!
Product placement w grach to dość ciężka sztuka, jednak możemy znaleźć mnóstwo ciekawych zabiegów, nie raz swoją kreatywnością pokonujące lokowanie zawarte w filmach.
Znajome
produkty na planie amerykańskich filmów nie dziwią. Nie dziwi nas James Bond
używający smartfona marki Sony, ani Doctor House sączący swoje uszczypliwości
zza applowskiego macbooka. Product placement nie jest jednak zabiegiem
marketingowym znajdującym swoje zastosowanie jedynie na „zachodnim” gruncie
kinematograficznym.
Zwracam
się głównie do entuzjastów japońskiej animacji, chociaż Ci z Was, którzy swoje
dzieciństwo zawdzięczają Pokemonom czy Dragon Ballowi również mogą zostać, być
może poczują przypływ nostalgii na widok znajomej estetyki anime ;).
Japończycy
– zresztą nic dziwnego, w końcu są społeczeństwem ultra-konsumpcyjnym – z
lokowania produktu korzystają często. Nie ma czemu się dziwić, Japończycy jak
żaden inny naród uwielbiają łączyć przyjemne z pożytecznym.
Zazwyczaj
mocniej eksponowane (a być może po prostu dla nas, zachodniego odbiorcy, są
bardziej zauważalne) są w anime produkty wielkich zachodnich koncernów –
prawdopodobne, że kojarzą się twórcom z „cool” Stanami (jak podobnie jest z
obsadzaniem słynnych gwiazd Hollywood w japońskich reklamówkach). Jedno nie
ulega wątpliwościom – częściej nasza wielkooka postać będzie popijać w upalny
letni dzień Coca-Colę (lub Coco-Colę) bądź Pocari Sweat (czy też Bocari Swaet
;) ) niż jakiś randomowy napitek marki-widmo.
Oto kilka zebranych przeze
mnie przykładów product placementu w co bardziej znanych japońskich animacjach.
A wy macie jakichś faworytów? ;)
Dagashi Kashi to japońska manga autorstwa Kotoyamy. Historia toczy
się wokół postaci Kokonatsu - chłopca, który zawzięcie sprzeciwia się przejęciu
rodzinnego biznesu, sklepu ze słodyczami. Na pomoc ojcowskiemu życzeniu, a tym
samym w celu przekonania głównego bohatera, rusza panienka imieniem Hotaru.
Choć postać dziewczyny, z całą jej fascynacją słodyczami, jest cokolwiek
niepokojąca, krok po kroczku zaczyna przypominać Kononatsu jakim darem niebios
są dla ludzkości przekąski.
W styczniu tego
roku, Dagashi Kashi doczekało się swojej telewizyjnej adaptacji. Studio Feel
podjęło się wydania 12-odcinkowego anime, i chociaż w teorii seria miała bawić,
w praktyce okazała się genialnym nośnikiem reklam. W animacji usłyszeć można
między innymi o Umaibo, Kozakura Mochi czy chociażby Fue Ramune. I to w zasadzie wokół nich,
a nie Kokonatsu, tak naprawdę kręci się fabuła. Słodycze nie są tu „lokowane”,
a stanowią wręcz główną oś. Nazwy produktów słyszy się wielokrotnie, wyjaśniane
są ich działania, obowiązkowo przedstawione zostają ich zalety, a wszystko to w
oprawie sielankowego, podmiejskiego życia. Pod wpływem serii można by niemal
uznać, że przekąski naprawdę czynią świat lepszym.
I chociaż anime
dobiegło końca, wciąż można było dzięki niemu zarobić. I to już nie tylko studio
czy też autor mógł czerpać z tego korzyści – zarobić mógł ten, który dostrzegł
popyt. Bo skoro ludzie przypomnieli sobie już słodycze z lat młodości, bądź właśnie
się z nimi zapoznali jeżeli są europejczykami, można im przecież przygotować paczkę z trzynastoma przekąskami, za jedyne 12 dolarów. Zakupić można ją na stronie JBOX.
Lepsza dostępność
produktów, zaowocowała zaś dodatkowym rozgłosem. Wsparcie pojawiło się na
Youtubie, poprzez recenzje słodkości z Dagashi Kashi. Kto wie, może kreskówki to nie taki zły pomysł na promocję lokalnych produktów?
Product placement czyli lokowanie produktu najbardziej kojarzy nam się z przekazem audiowizualnym. Prawda, chociaż równie skuteczny jest sam przekaz audio. Artyści promują marki, marki promują artystów. Jednymi z najlepszych przykładów mogą być koncerny Coca-Cola czy McDonalds, wraz z ich piosenkami, które wielokrotnie znajdowały się na listach przebojów.
Brzmi znajomo? Powinno! Justin jest rewelacyjnym przykładem obustronnej korzyści - sieć restauracji zyskała jeszcze bardziej na popularności, a sam Timberlake stworzył kolejny hit, który pozwolił mu się wkraść na listy przebojów.
Innym przykładem utworu reklamującego, tym razem czarny napój bogów, może być piosenka "Open Happiness".
Tacy artyści jak Brendon Urie, Patrick Stump czy Travie McCoy idealnie wpasowali się w luźny klimat utworu i poszerzyli swoje grono fanów. Band Panic! At The Disco, którego liderem jest Urie, wydawał wówczas kolejną płytę, a udział w kampanii Coca-Coli okazał się rewelacyjną promocja dla albumu.
Nadal mało przykładów? Pamiętacie numer "Mambo No. 5"? Lou Bega wydał również kawałek, w którym śpiewa, że jego wybranka, parafrazując, smakuje jak Cola.
Powyższe dwa przykłady odnosiły się wyłącznie do jednej marki - na tym polega potęga reklamy muzycznej. Wpada w ucho i jednocześnie silnie zakorzenia się w naszą podświadomość.
Na koniec podrzucę jeszcze kilka przykładów innych marek i produktów:
Oto jak niepozorny, kilkunastoletni chłopak rozreklamował swój ulubiony napój.
Czy chociażby Moet et Chandon w piosence "Killer Queen".
Z pewnością każdy z Was zna dziesiątki podobnych przykładów, dlatego zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach!
Wiemy już, że
vlogerzy, jako internetowi celebryci, mogą skutecznie rozpromować
produkt lub usługę; wystarczy, że dana marka zaprosi ich do
współpracy. Skąd jednak bierze się owa skuteczność vlogerów w
promocji?
Jedną z
podstawowych cech vlogerów działacjących w serwisie YouTube jest
to, że wywodzą się oni z grona zwykłych internatów. Nie są
postaciami z radia czy telewizji, dlatego pozostali użytkownicy
serwisu YouTube traktują ich, jak równych sobie. Na tym także
opiera się w pewnym stopniu zaufanie, jakim internauci darzą
omawianych wideoblogerów.
Vlogerzy tworzą
przede wszystkim dla widzów i z reguły początki ich działalności
na YouTubie nie są korzystne pod względem finansowym. Dopiero
wtedy, gdy youtuber zyskuje spore grono widzów oraz subskrybentów,
może liczyć na to, iż dzięki swojej twórczości będzie mógł
zacząć zarabiać. Jego zarobki mogą być nawet bardzo
satysfakcjonujące, gdy zostanie zaproszony do współpracy przez
konkretną markę, a która to współpraca będzie polegać na
promowaniu przez vlogera tejże właśnie marki.
Jednym z polskich
kanałów, który odniósł niemały sukces pod względem
oglądalności jest „5 Sposobów na...”, który tworzony jest
przez pięciu vlogerów i który opiera się głównie na
przedstawianiu porad i pomysłów na przeróżne przedmioty.
Najpopularniejsze odcinki posiadają nawet 2-3 miliony wyświetleń.
Oto jeden z nich:
Kanał posiada
spore grono subskrybentów i stałych widzów, dlatego zainteresowała
się nim znana sieć marketów budowlano-remontowych Castorama. Ze
względu na to, iż seria „5 sposobów na...” często zawierała
porady dotyczące majsterkowania i gadżetów do domu, zawarcie
współpracy z siecią marketów oferujących narzędzia i materiały
budowlane jest jak najbardziej uzasadnione.
Na kanale „5
Sposobow na...” pojawiły się filmiki, w których vlogerzy
przedstawiali kolejny sposoby na domowe gadżety do ogrodu, łazienki,
kuchni czy sypialni. Lokowanie produktu, w tym przypadku Castoramy,
było całkiem subtelne i nie narzucające się. Polegało bowiem na
tym, że w trakcie realizowania danego pomysłu, w dolnym rogu ekranu
filmiku pojawiała się plansza z listą rzeczy niezbędnych do
kupienia by widzowie mogli dany pomysł odtworzyć własnoręcznie w
domu. Oto przykłady filmików zrealizowanych w ramach współpracy
ekipy „5 Sposobów na...” z Castoramą:
Seria
„Majsterkowanie” spotkała się z dużym zainteresowaniem ze
strony widzów i jest dobrym przykładem na to, że lokowanie
produktu może być subtelne a zarazem skuteczne, oraz że może
korespondować z treścią materiału w którym występuje.
Od jakiegoś czasu bardzo dobrze wszystkim stało się znane "lokowanie produktu". Czym ono jest? Product placement (plasowanie produktu, w polskim prawie także lokowanie produktu, co jest kalką językową z ang. product placement) – jedno z narzędzi marketingowych służące promocji produktów i usług. Mechanizm polega na nawiązywaniu do produktu w środku przekazu w taki
sposób żeby przemawiał on do podświadomości odbiorcy i zachęcał go do
używania bez przekazywania oczywistej i otwartej reklamy.
Technika ta używana jest w telewizji, w video np. na kanale YouTube, w przedstawieniach teatralnych itp. Forma owej reklamy odbywa się np. poprzez pokazanie konkretnego produktu. Oglądając jeden z naszych ulubionych seriali bardzo często widzimy scenę kiedy np. mama mówi do swoich dzieci aby napiły się zdrowego soku po wyczerpującej zabawie, bo są im potrzebne witaminy-w tym momencie nalewa dzieciom (oczywiście etykietą skierowaną do kamery) sok konkretnej marki. Innym przykładem jest szybkie płacenie rachunków: "Kochanie połączyłem nasze rachunki, tak będzie łatwiej i taniej"- oczywiście mowa o konkretnej firmie. W innym serialu bohaterowie używają tylko i wyłącznie masła jednej marki, a ulubione potrawy doprawiają również jedną i tą samą marką przypraw.
Bohaterowie filmów często też rozmawiają np. o swoich ulubionych samochodach, wymieniając oczywiście konkretną markę. Lokowanie produktu wiąże się też z życiem aktorów poza planem. Otóż często namawia się ich aby reklamowali dany produkt również w swoim życiu codziennym. Na przykład aby chodzili w znanej wszystkim marce butów, na ręce nosili zawsze jedną i tą samą markę zegarków, a jak już mają dzwonić to tylko z Samsunga albo z Iphone.
Lokowanie produktu to w gruncie rzeczy bardzo dobry pomysł. Oglądając swój ulubiony serial, odbiorca równocześnie ogląda reklamę, mało tego na pewno skorzysta z czegoś, czego używa jego serialowy idol. Co prawda na początku pojawiające się reklamy w filmach czy serialach, to reklamy środków do sprzątania. Dlaczego? Otóż dlatego, że seriale skierowane są raczej do gospodyńdomowych, które siedzą w domu, gotują obiad, sprzątają i wolnej chwili włączają ulubiony serial. Obecnie możemy zobaczyć walkę każdego rodzaju marki. Co serial to inny smartfon-albo wszyscy mają IPhona albo wszyscy mają Samsunga, albo wszyscy jeżdżą BMW albo Mercedesem. Jednym z głównych zasad stosowania lokowania produktu jest oznaczenie tego na końcu bądź początku filmu/serialu. Do tego używa się znanego napisu: AUDYCJA ZAWIERA/ŁA LOKOWANIE PRODUKTU
Jak widać reklama dziś jest obecna wszędzie. Nie ma już żadnych granic przed reklamowaniem konkretnego produktu w każdym miejscu i o każdej porze.
"Audycja zawiera lokowanie produktu" - to coraz częściej pojawiające się
słowa w telewizji. Gdy oglądamy film, bądź serial często możemy
zobaczyć ten właśnie napis na ekranach telewizorów.
Product placement, bo tak brzmi to wyrażenie po angielsku, stosowany
jest coraz częściej. Wszystko w serialu, czy filmie dzieje się tak, jak
wcześniej było zaplanowane, jednak na przykład w dialogach pojawia się
ze strony aktorów mniejszy lub większy zachwyt nad jakimś produktem.
Występuje też zbliżenie kamery na produkt na kilka sekund, czego celem
jest nic innego, jak zwrócenie na to uwagi przez odbiorcę.
Oczywiście reklamowane są różne rzeczy. Są to artykuły spożywcze, telefony, przyprawy, samochody oraz także sieci sklepów.
Po co umieszczać reklamę w serialu, czy filmie, skoro istnieje ona w
każdej przerwie między audycjami? Właśnie po to, żeby zwrócić uwagę na
dany produkt. Odbiorca zapamięta to na dłuższy, bądź krótszy czas,
zapamięta również w jakim serialu lub filmie miało to miejsce.
Bohaterowie programów, które oglądamy reklamują produkty. Zachowują się
normalnie, nie afiszując reklamy, bo właśnie najczęstszym sposobem na
zareklamowanie czegoś jest po prostu zbliżenie kamery na kilka sekund.
Jak widać reklama jest obecna w całym naszym życiu, w każdym miejscu, w
którym się znajdujemy. Na ulicy, w internecie, podczas przerw
reklamowych w telewizji, ale także w filmach i serialach, co sprawia, że
stała się ona nieodłączną częścią naszego życia i tak już pozostanie.
Dynamiczny
rozwój internetu spowodował, że silna pozycja mediów tradycyjny
została w krótkim czasie mocno zachwiana. Oprócz tego, że funkcje
radia, telewizji i prasy są dostępne w sieci, internet daje również
wiele innych możliwości. Szybki rozwój wszelkich portalów
społecznościowych i serwisów rozrywkowych sprawił, że
reklamodawcy otrzymali nowy, doskonały kanał promocji marek,
produktów czy też usług. Jednym z serwisów, który daje nowy,
ciekawy sposób na promocję jest YouTube.
Serwis
YouTube powstał dziesięć lat temu w roku 2005, a jego ówczesną
ideą było dzielenie się filmikami różnorakiej treści. Jego
twórcy zapewne jeszcze wtedy nie podejrzewali, jak wiele innowacji
pojawi się wraz z rozwojem YT. Jedną z takich nowinek było
pojawienie się formatu jakim jest wideoblog, czyli w skrócie vlog.
Jest to forma wypowiedzi, w której autor nagrywa filmy, w których
zwracając się bezpośrednio do widza, przekazuje mu swoje opinie na
różnorakie tematy, dzieli się z nim swoją wiedzą oraz pasją,
czy też udziela wskazówek oraz porad.
Filmików
o charakterze vloga jest na YouTubie cała masa. Ich twórcy często
przez lata budują swoją publiczność, regularnie zamieszczając
vlogi. Zdarzają się również przypadki, gdzie kanały na których
umieszczane są treści wideo zyskują popularność w zawrotnym
tempie. Polski YouTube również obfituje w kanały zawierające
wideoblogi. Jednym z takich kanałów jest AbstrachujeTV, który
posiada prawie 1,7 miliona subskrypcji, a łączna ilość wyświetleń
wszystkich filmików zamieszczonych na kanale to ponad 230 milionów.
Poniżej jeden z najpopularniejszych filmów na kanale AstrachujeTV.
Liczby
subskrypcji i wyświetleń nie kłamią, popularność jaką cieszą
się polscy vlogerzy może być imponująca. Nie ma zatem nic
dziwnego w tym, że reklamodawcy już jakiś czas temu dostrzegli
potencjał reklamowy jaki drzemie we vlogach oraz ich twórcach.
Propozycje
współpracy promocyjnej jakie otrzymują vlogerzy są coraz
częstsze, coraz częściej można też zauważyć, że nasz ulubiony
vloger w mniej lub bardziej jawny sposób przemyca komunikaty
reklamowe do swoich autorskich filmów umieszczanych na YouTubie.
Warto
zauważyć, że sympatią widzów nie cieszą się jedynie same
treści tworzone przez vlogerów, ale to właśnie vlogerzy wraz ze
wzrostem popularności swoich kanałów stają się popularni, a
widzowie pokładają w nich swoje zaufanie i sympatię. Wtedy też
reklamodawcy mogą nie tylko współpracować z vlogerem poprzez
lokownie produktu w jego vlogach, ale również mogą go zaprosić to
internetowych spotów reklamowych. Działa to na tej samej zasadzie
jak w tradycyjnej telewizji, gdzie do wystąpienia w reklamie
zaprasza się celebrytów. Bo w istocie vlogerzy również stają się
celebrytami jednak w formie WEB. Współpraca reklamowa pomiędzy
vlogerami a reklamodawcami może również polegać na tym, iż to
vloger właśnie, tworzy specjalne, autorskie materiały promocyjne.
Tak między innymi wyglądała seria stworzona przez duet Lekko
Stronniczy dla kanału Nokia Poland, gdzie vlogerzy w całej serii
filmów przedstawili właściwości nowego smartfona Nokii.