Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 maja 2017

Zabawne reklamy z udziałem... parówek

Nie spędzam dużo czasu przed telewizorem, a kiedy już to robię zawsze natrafiam na reklamy. Tym razem również tak było, akurat leciała reklama Biedronki. Była nudna i nijaka, dokładnie taka sama jak wszystkie inne reklamy dotyczące supermarketów i produktów spożywczych. Przypomniałam sobie wtedy o wcześniejszych kampaniach reklamowych Biedronki, które były zabawne i czymś się wyróżniały.

 W filmiku zebreno wszystkie ówczesne spoty reklamowe, jak widać po opisie ostatni taki spot ukazał się 01.07.2010. Czy to znaczy, że od tego czasu Biedronka nie wymyśliła czegoś jeszcze lepszego? Może i tak, ale nie zapadło mi to w pamięci tak jak właśnie te krótkie, zabawne historyjki, w których głównymi bohaterami były produkty spożywcze.
 Każdemu z produktów zostały nadane jakieś cechy - np. galaretka się trzęsie, leniwe kluski są leniwe, kiełbasa zwyczajna czuje się gorsza w porównaniu do szaszłyków, a ogórki chcą brać kąpiel w zalewie. Jest to tylko kilka przykłdów, w których starano się "uczłowieczyć" nasze codzienne pokarmy, tak byśmy lepiej mogli zrozumieć humor płynący z reklam.


Nie tylko biedronka wykorzystała moty "gadających" warzyw czy kiełbasek. Od lat możemy oglądać reklamy "Berlinek" firmy Morliny, które prowadzą zabawne konwersacje między sobą, a każdy rodzaj kiełbasek jest unikatowy. Morliny, podobnie jak Biedronka wykorzystuje motyw humorystyczny i obsadza swoje wyroby w codziennych sytuacjach w kuchennym otoczeniu. I nawet, jeśli dorosłym te reklamy wydawać się mogą dziwne, to na dzieci na pewno działają. Pewnie po części właśnie taki był zamysł tworzenia reklam, kiedy dziecko będzie z mamą na zakupach, zobaczy opakowanie parówek, przypomni sobie zabawną sytuację, którą widział w telewizji i będzie chciał je zjeść.





Aż zgłodniałam.

A czy Ty masz jakąś swoją ulubioną reklamę, a może wszystkie reklamy Cię irytują?

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Taki psikus na dzień dobry!

Prank to znaczy psikus, a pranker to dowcipniś. Co wspólnego mają figle z Internetem i zarabianiem pieniędzy? I przede wszystkim czy pranki są bezpieczne? Jak daleko może się posunąć pranker i czy gdzieś są granice zdrowego rozsądku? Myślę, że w dobie Internetu liczba wyświetleń czy subskrybentów na You Tubie jest o wiele ważniejsza niż zdrowie ludzi.

Wpisując w przeglądarce google słowo prank wyskakują różnego rodzaju filmiki typu najzabawniejsze pranki, najstraszniejsze pranki, najlepsze pranki 2015 i wiele innych. Można zobaczyć psikusy nakręcone przez zagranicznych prankerów ale też polskich, którzy swoimi nagraniami podbili serca Amerykanów i internautów na całym świecie. Moim zdaniem do trzech najważniejszych polskich prankerów można zaliczyć Sylwestra Wardęgę, Wapniaka i Ravgora.

Sebastian Wardęga jest mistrzem wśród polskich dowcipnisiów. Jego dzieła są dowodem na jego profesjonalne podejście i kreatywność, bez której w Internecie ani rusz. Mutant Giant Spider Dog autorstwa Wardęgi ma obecnie ponad 160 milionów wyświetleń i ponad 3 miliony subskrybentów! A on sam zdobył ogromną sławę, gościł w wielu programach telewizyjnych typu Na językach. Zobaczcie czy to nagranie was bardziej śmieszy czy przeraża:


Jak to oglądamy po drugiej stronie ekranu to cała ta sytuacja może wydawać się zabawna jednak postawmy się na miejscu tych ludzi. Czy byłoby nam do śmiechu? 

Poniżej przedstawiam pranki, które także budzą wiele kontrowersji: