Pokazywanie postów oznaczonych etykietą madame julietta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą madame julietta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2016

Marketingowy potencjał aplikacji Instagram

Prosta aplikacja Instagram została stworzona w jako narzędzie do udostępniania zdjęć i dzielenia się momentami ze swojego życia. Z biegiem czasu, aplikację tę ulepszano i wprowadzano coraz nowsze możliwości. Najnowszą z nich jest możliwość umieszczania specjalnych reklam. Instagram przechodzi szybką metamorfozę, ze zwykłej aplikacji umilającej czas, w narzędzie, które stanowi źródło ruchu o dużej wartości, umożliwiające generowanie zysków. 


Portale social media znacznie zwiększają stopień zaangażowania użytkowników, dają im możliwość komunikowania się z właścicielem profilu. Dzięki temu, aplikacja Instagram jest wykorzystywana przez duże firmy w celu reklamowania własnych usług, promowania towarów i pozyskiwania informacji. Obecnie, aplikacja stanowi potężne medium, na którym jesteśmy w stanie przeprowadzić pełną kampanię reklamową marki.

Duże firmy poszukują nowych, często tanich kanałów sprzedaży, gdzie będą mogły oferować i sprzedawać swoje produkty. Także osoby publiczne chętnie korzystają z Instagrama, który może być narzędziem zarabiania pieniędzy, platformą współpracy reklamodawcy z blogerami, aktorami, modelkami. 

(źródło: profil Instagram: https://www.instagram.com/maffashion_official)

(źródło: profil Instagram: https://www.instagram.com/jemerced)


Podczas gdy znaczna większość użytkowników wykorzystuje Instagram jako platformę udostępniania zdjęć tego co akurat je, z kim się spotyka oraz co na siebie ubiera, potencjał aplikacji Instagram dostrzegły także wielkie firmy, które przy jego pomocy komunikują się z klientami. Największe koncerny, które z powodzeniem korzystają z aplikacji Instagram jako platformy do reklamy, to między innymi Nike, Starbucks, Victoria’s Secret, Red Bull, MTV, Disney czy National Geographic.
(źródło: profil Instagram: https://www.instagram.com/nike/)

(źródło: profil Instagram: https://www.instagram.com/adidas/)

Można więc stwierdzić, że Instagram daje szerokie możliwości przedstawiania otaczającej rzeczywistości, reklamowania usług i komunikowania z odbiorcami, zapewniając nieustanny kontakt, pozwalający zyskiwać niezbędną wiedzę o klientach, ich potrzebach i wymaganiach. Prawie połowa użytkowników tej popularnej aplikacji, korzysta z niej każdego dnia, mając dostęp na bieżąco do zdjęć, udostępnianych przez obserwowane osoby. Każdego dnia, jest na nim zamieszczane 60 milionów zdjęć, a przeciętny użytkownik spędza na Instagramie nawet o 40% czasu więcej niż Twiterze. Te statystyki są dowodem na to, że Instagram stał się potężnym medium reprezentującym nowe technologie, które teraz możemy nosić we własnej kieszeni i mieć do nich dostęp 24 godziny na dobę.

sobota, 23 maja 2015

Reklama w prezencie

Jeżeli choć w najmniejszym stopniu śledzicie nieco bardziej znane blogi, jestem pewna, że zauważyliście ogromną ilość prezentów, jakie blogerzy dostają od firm i znanych marek. Jak to działa? 
Popularnym blogerom zarzuca się, że są rozpieszczeni, roszczeniowi, ich życie jest usłane różami, a oni i tak ciągle chcą dostawać więcej. Oczywiście za darmo. I faktycznie, prezenty są, ale czy jest w tym coś dziwnego? To ich praca, a "gifty" nie są jedynie wyrazem sympatii, ale specyficzną formą reklamy.

Nawet w blogosferze panuje przekonanie, że jak blogerowi coś się popsuje, to wystarczy wspomnieć o tym na blogu lub Facebooku. Po drugiej stronie – teoretycznie – czuwa już sztab PR-owców, który tylko czeka, żeby rzucić się z ofertą nowego aparatu, kamery, laptopa, telewizora, tostera, czajnika itd. I nie jest tajemnicą, że takie sytuacje się zdarzają. 
Blogerzy nierzadko sami prowokują takie wypadki, ale czy jest coś złego w tym, że firmy decydują się na wysyłanie prezentów? Koniec, końców to właśnie one – a nie blogerzy – są największym beneficjentem akcji. Przyzwoita reklama niskim kosztem. 
Nasz rozmówca przyznaje, że sam wysłałby swój produkt lub jego próbki do dziennikarzy i blogerów. – Nie ma w tym nic dziwnego, taka jest praktyka w dzisiejszym biznesie i blogosferze. Blogerzy to medium. Medium, które nadaje tym, co dostaje, więc firmy podsyłają im swoje paliwo do nadawania.







Podstawowym błędem krytyków – a nawet krytykantów – jest wychodzenie z założenia, że blogerzy dostają wszystko za darmo. Oskarżają wszyscy, ale mało kto pamięta, że we wszystkim docelowo chodzi o barter, czyli coś za coś. Firma wysyła produkt, a bloger może o nim napisze. 
Teoretycznie jest to układ "coś za coś", ale firma, która wysłałaby prezent z notatką, że oczekuje wpisu na blogu popełniłaby PR-owe samobójstwo. Obie strony wiedzą o, co chodzi, ale marketingowcy nie mówią blogerom wprost, że zależy im np. na notce lub relacji. Reakcja blogera na prezent jest tylko jego dobrą wolą. Może, ale nie musi. – Firmy nie mogą sobie pozwolić na sugerowanie w stylu: my coś podsyłamy, a ty musisz napisać

Z tego powodu firmy prześcigają się w pomysłach, które zwrócą uwagę blogerów. Ostatnio ciekawy projekt opisywał Kominek, który dostał tajemniczą przesyłkę. Wynikało, że ma... pobawić się w szpiega. Stworzono dla niego specjalną stronę internetową, przekazano wskazówki, a bloger sam musiał dotrzeć do celu. Okazało się, że to część większej kampanii reklamowej organizowanej przez Sony. Nagrodą rozwiązania kilku zagadek było zestaw filmów w jakości blue-ray z Jamesem Bondem w roli głównej. Pomysł się spodobał, więc wylądował na blogu. Bez przymusów.



Taka forma reklamy niesie za sobą także pewne ryzyko. Zawsze może się przecież zdarzyć, że wysłany prezent po prostu się nie spodoba. A wtedy trzeba się liczyć, że taka opinia też pójdzie w świat. Tak było w przypadku amerykańskich blogerów, od których Microsoft domagał się zwrotu laptopów po negatywnej ocenie Windowsa Visty. 

Pewnie, blogerzy dostają za darmo więcej niż "zwykli" internauci. Pewnie, raczej na to nie narzekają. I pewnie, czasami za bardzo wykorzystują swoją pozycję. Ale czy jest w tym coś złego? Ciężko pracują, przez wiele lat budują swoją markę, więc czemu mają nie czerpać z tego korzyści?

piątek, 8 maja 2015

Reklama Orange Cloud z ukradzionym telefonem Maffashion.



Akcja promocyjna Orange Cloud miała miejsce pod koniec 2014-tego roku. W kampanię zaangażowano znaną blogerkę modową Julię Kuczyńską (Maffashion). Jak wyglądał jej przebieg? Dokładnie 14-tego października Julia na swoim profilu facebook’owym poinformowała, że skradziono jej telefon.



Od momentu zaginięcia telefonu, publikowała zdjęcia na FB, które rzekomo wykonywał złodziej telefonu. ,,WOW! Probuje zgrac kontakty, loguje sie na chmurze, a tam jakas fota, ktorej nie zrobilam. JAKIS TYP MA MOJ TELEFON!” Chmura, czyli Orange Cloud.




Dwa tygodnie później okazało się, o czym poinformowała sama Julia,  że żadnej kradzieży nie było, a cała akcja była kampanią promocyjną sieci komórkowej Orange. Cel był tylko jeden, reklama Orange Cloud.
Nikt mi nie ukradł telefonu, telefon nie zaginął. Cała ta akcja to jedna wielka ściema stworzona przez Orange, który w ten oto sposób chciał zareklamować swojego Clouda



W filmiku wspólnie z blogerem Wujaszkiem Liestyle Maff przedstawiła najważniejsze zalety Orange Cloud i zwróciła również uwagę na bezpieczeństwo w sieci. Ogłosiła również konkurs o takiej tematyce.

http://multimediawprireklamie.blogspot.com/2015/05/reklama-orange-cloud-z-ukradzionym.html

Internauci mieli jednak mieszane uczucia wobec kampanii, raczej wzbudzała negatywne emocje. Pojawiły się następujące komentarze: Idealnie. Teraz przynajmniej jest jasne, że cały ten blogerski świat to „jedna wielka ściema”, - Czasem potrzebna jest pomoc niematerialna. I, żeby się nie okazało, że gdy Maff będzie jej potrzebować, to już nikogo to nie wzruszy, bo każdy pomyśli, że kolejny raz się sprzedała jakiejś marce i świruje.

Ciężko ocenić, czy tego typu akcje są dobrą metodą na rozreklamowanie produktu. No ale nie liczy się to, czy kampania reklamowa Orange Cloud była pozytywnie odebrana czy nie, ale na pewno przyniosła zamierzony efekt... POPULARNOŚĆ!